Oto iPhone 7 – nowy flagowiec Apple.

iphone-7-plus-p

Źródło zdjęcia: Komputer Świat

Stało się – po konferencji Apple’a, która miała miejsce kilka godzin temu, iPhone 7 został oficjalnie zaprezentowany. W tym artykule przyjrzymy się wszystkim cechom nowego flagowca wyprodukowanego przez giganta z Cupertino, a następnie porównamy go do zeszłorocznego modelu. Zapraszam do zapoznania się z artykułem.

Czytaj dalej „Oto iPhone 7 – nowy flagowiec Apple.”

Reklamy

Oficjalnie zaprezentowana została Moto G4 i G4 Plus – szczegóły, zdjęcia.

moto-g4-plus-2-840x618
gsmarena

Wszystko potoczyło się zgodnie z planem – Lenovo zaprezentowało najnowszy model Moto G4 – smartfona, który wyróżnia się niską ceną i przyzwoitą wydajnością. Wszystko odbyło się na pokazie chińskiej firmy w Indiach.

Moto G4 Plus

Zacznijmy od mocniejszej wersji Moto G4 o nazwie „Plus”. Wydaje się, że wszystkie poprzednie przecieki były praktycznie zgodne z prawdą – urządzenie wyposażone zostało w 5.5 calowy ekran o rozdzielczości FullHD (poprzednie wersje miały wyłącznie 720p). Nad jego bezpieczeństwem czuwa szkło wykonane w technologii Gorilla Glass 4, a zagęszczenie pikseli to imponująca liczba 441 ppi.

O wydajność w najnowszej odsłonie popularnego smartfona Lenovo dba ośmiordzeniowy procesor wykonany przez Qualcomm – mowa tutaj oczywiście o Snapdragonie 617, który jest wspierany przez 2 lub 3 gigabajty pamięci RAM. Do wyboru jest również pojemność wbudowanej pamięci – 16 lub 32 GB. W telefonie została zamontowana bateria o pojemności 3000 mAh, która zdolna jest naładować się w 15 minut do takiej pojemności, która teoretycznie obsłuży 6 godzin pracy smartfona. Moto G4 fabrycznie działa na najnowszej wersji systemu Android (6.0.1).

moto-g4-plus-ss-840x563
gsmarena

Pod wyświetlaczem znajduje się prostokątny skaner linii papilarnych. Jak podaje producent, jest on w stanie odblokować urządzenie w zaledwie 750 milisekund co jest dość dobrym wynikiem jak na czysto budżetowy telefon.

Aparat w telefonie to duży krok w przód – wykonany został przez popularną amerykańską firmę OmniVision i może robić zdjęcia w rozdzielczości do 16 MP. Został on wyposażony w laserowy autofocus i czujnik ruchu, więc jest to aktualnie najlepszy aparat jaki kiedykolwiek znalazł się w smartfonie za tą cenę. Przedni aparat to „wyłącznie” 5 MP. Aplikacja aparatu oferuje dużo ciekawych funkcji, takich jak Tryb Profesjonalisty czy automatyczny tryb HDR. Chińska korporacja mówi, że ich aparat został bardzo ciepło przyjęty przez DxoMark, lecz aktualnie strona nie posiada G4 w swoim spisie.

moto-g4-840x472
Zdjęcie z konferencji Lenovo

Została także ujawniona cena najnowszego telefonu Lenovo i przedstawia się następująco (ceny w Europie będą wyższe niż w Indiach ale niższe niż w Wielkiej Brytanii):

  • Wariant z 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci wewnętrznej – około 770 zł (cena Indyjska) lub 1100 zł (cena brytyjska).
  • Wariant z 3 GB pamięci RAM i 32 GB pamięci wewnętrznej – około 870 zł (cena Indyjska).

Poniżej możecie zobaczyć unboxing Moto G4 Plus wykonany przez kanał Gadgets360.

Moto G4

Na rynku dostępna jest także tańsza wersja Moto G4, bez żadnego specjalnego dodatku po nazwie. Urządzenie jest cieńsze niż G4 Plus, brakuje w nim także skanera linii papilarnych. Aparat w tym przypadku to wyłącznie 13 MP, a do wyboru jest tylko i wyłącznie wersja z 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci wbudowanej. Poniżej przedstawiam wam cenę urządzenia:

  • Wariant z 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci wewnętrznej – około 1000 zł (cena brytyjska).

Xiaomi Powerbank 10000 mAh Pro – unboxing, recenzja, test.

xiaomi-logo

Xiaomi to prężnie rozwijająca się chińska korporacja, której produkty nie mają nic wspólnego z powszechną opinią o przedmiotach z tego kraju – nie bez powodu firma Xiaomi nazywana jest potocznie „chińskim Apple”. Jej produkty słyną ze świetnego wykonania, niezawodności i bardzo niskiej ceny, z którą inne korporacje nie są w stanie konkurować.

Dzisiaj bliżej przyjrzymy się urządzeniu o nazwie Xiaomi Powerbank 10000 mAh Pro, który jest następcą zwyczajnej wersji tego urządzenia o tej samej pojemności. Mimo tego, różnice między obydwoma urządzeniami są znaczne i w tym artykule dowiecie się o najważniejszych z nich. Po omówieniu funkcji i nowości przejdziemy do unboxingu, który został wykonany i uwieczniony przeze mnie na zdjęciach. Na koniec wystawimy ocenę powerbankowi –  w skali od 1 do 10. Zapraszam do zapoznania się z moim artykułem.

Powerbank przy pierwszym kontakcie zachwyca – wykonany jest z anodyzowanego aluminium, a jego krawędzie są szlifowane. Jego wymiary to 128,5 x 75 x 12,58 mm. Całe urządzenie waży nieco ponad 220 g. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy są właśnie wymiary, są one naprawdę niewielkie jak na powerbank o takiej pojemności. Dla porównania – ten model jest aż o 42% cieńszy od swojego poprzednika!

Dbałość wykonania w przypadku tego urządzenia jest od razu widoczna, z Xiaomi można bez problemu pokazać się na spotkaniu. Wszystko wykonane jest z wielką dbałością o szczegóły, a przycisk włączania, diody sygnalizujące stan naładowania i porty zostały dyskretnie wkomponowane w obudowę.

Największą zmianą w stosunku do poprzednika jest obsługa urządzeń, które posiadają port USB typu C. Umożliwia on szybsze ładowanie telefonów i tabletów i muszę przyznać, że na moim Nexusie 5X sprawdza się świetnie! Sam powerbank również został wyposażony w taki port, dzięki czemu jego ładowanie jest dużo szybsze niż u produktów konkurencji. Kabel do ładowania telefonu nie został jednak pozbawiony możliwości ładowania urządzeń ze „zwykłym” microUSB – do zestawu dołączona jest przejściówka, która zmienia „zwykły” kabel na ten do ładowania urządzeń z portem USB typu C.

Czas ładowania baterii o pojemności 3000 mAh
Powerbank bez portu USB typu C 2.5 godziny
Powerbank z portem USB typu C 50 minut

Najnowsza odsłona Powerbanku Xiaomi dodatkowo oferuje możliwość ładowania urządzeń, które wymagają prądu o małym natężeniu, np. słuchawek Bluetooth lub smartwatcha. Ładowanie urządzeń tego typu przebiega bardzo sprawnie. Warto dodać, że urządzenie automatycznie dostosowuje napięcie i natężenie w zależności od podłączonego gadżetu.

Oczywiście nie wszystko wypadło idealnie – brakuje mi trochę większej ilości akcesoriów, jak choćby pokrowca, który otrzymałem do poprzedniej edycji powerbanku. Niestety obudowa rysuje się zbyt łatwo. Waga urządzenia również jest dość spora, jednak to głównie ze względu na pojemność.

Powerbank przyszedł do mnie w ładnym i minimalistycznym opakowaniu, które wykonane zostało z mocnego kartonu. Z przodu widoczne jest logo producenta, a z tyłu znaleźć można parametry urządzenia, naklejkę z kodem świadczącym o oryginalności oraz kilka mniej ważnych numerów.

W środku pudełka znalazłem długo wyczekiwany powerbank. Oprócz niego w kartoniku znalazł się kabel USB do microUSB, przejściówka z microUSB do USB typu C oraz krótka instrukcja obsługi.

Powerbank przyjemnie leży w dłoni i świetnie wygląda – jest to zasługa szczotkowanego aluminium, z którego jest zbudowany. Powinien zmieścić się w kieszeniach każdych spodni, także można go zabierać na wycieczki bez potrzeby pakowania plecaka.

Z tyłu opakowania urządzenia znajduje się naklejka z kodem – wystarczy zdrapać powłokę zabezpieczającą, a kod wklepać na stronie Xiaomi by dowiedzieć się, czy zakupiony przez nas produkt jest oryginalny, a także ile razy został użyty podany przez nas kod. Świetna sprawa!

IMG_20160426_151033

Podsumowując – Powerbank 10000 mAh Pro od Xiaomi to świetne urządzenie, za pomocą którego szybko naładujecie swój telefon, tablet, słuchawki, a nawet zegarek. Gadżet bardzo dobrze wygląda i równie dobrze się sprawuje. Jeżeli nie boicie się zamawiać chińskich urządzeń i potrzebujecie powerbanka, to chyba znaleźliście coś dla siebie!

Ocena ABT: 9+/10

iPhone 7 – czy przypadkowo odkryto wygląd telefonu?

og

Premiery kolejnych modeli telefonów z serii iPhone to duże wydarzenia dla całego rynku urządzeń mobilnych. Niedawno zaprezentowana została odnowiona wersja iPhone’a 5 z 2012 roku – iPhone 5SE. Różnice między tymi dwoma modelami są niewielkie – zmieniły się głównie aparat, kształt urządzenia oraz przycisk home (dodana została funkcja TouchID). Fani i recenzenci czekają więc na prawdziwą rewolucję, a ta ma pojawić się wraz z premierą iPhone’a 7.

Jakiś czas temu na kanale Unbox Therapy opublikowany został film, który rzekomo przedstawia obudowę do najnowszej wersji telefonu Apple’a, którą można zakupić w jednym z zagranicznych sklepów. Co ciekawe, nie do końca pasuje ona na iPhone’a 6S, co może oznaczać faktyczną wiedzę twórców produktu o nadchodzącym urządzeniu od Apple’a. Przyjrzyjmy się zatem zmianom, które mogą czekać na fanów firmy z Cupertino.

Uwaga: zawarte w artykule informacje to jedynie spekulacje – mogą różnić się od rzeczywistego wyglądu telefonu.

Aparat

h9h0icq

Jak możemy zobaczyć na zdjęciu powyżej, obudowa nie do końca pasuje do iPhone’a 6S. Miejsce na aparat jest ewidentnie położone nieco niżej, jest także większe i o nietypowym kształcie – poszerza się bowiem z lewej strony. Może to oznaczać większy aparat bądź jest to miejsce na wiele obiektywów (na przykład dwa, podobnie robi HTC w swoich flagowcach). Czyżby zatem nadchodziła rewolucja w jakości zdjęć na iPhone’ach? Przekonamy się po oficjalnej prezentacji.

Wymiary

zxaffix

Obudowa, którą można kupić w jednym z chińskich sklepów idealnie pasuje na flagową wersję iPhone’a. Prawdopodobnym jest więc, że wymiary 7 generacji telefonu od Apple’a nie zmienią się.

Miejsce na wejścia

jppvall

Jak możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej, możliwym jest, że znacznie zmienią się wejścia, które pojawią się w najnowszej wersji iPhone’a. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest port do ładowania telefonu – jest on znacznie większy niż w aktualnej wersji iPhone’a i wychodzi poza dolną część obudowy. Kolejną ciekawą rzeczą jest miejsce na złącze MiniJack – po prostu go nie ma. Wycięta część na obudowie ewidentnie do niego nie pasuje, a wtyczka nie wchodzi do końca (przez co nie jest możliwe słuchanie muzyki). Może się zatem okazać, że plotki o wymianie złącza MiniJack na Lightning mogą okazać się prawdziwe. Co znajdzie się wtedy w tym miejscu? Na przykład drugi głośnik – miejsce wydaje się idealnie do tego przystosowane.

Są to wszystkie zmiany, o których możemy się dowiedzieć z tej obudowy. Jeszcze raz zaznaczam, że nie są one potwierdzone i w każdym momencie można oczekiwać ich zmiany bądź korekty. Jakie funkcje powinna mieć najnowsza wersja iPhone’a?

Samsung Galaxy S7 oraz S7 Edge – wyciekły rendery dla dziennikarzy.

 Smartfony Samsunga posiadają ogromną rzeszę fanów, którzy nieustannie wyczekują nowych produktów firmy. „Hype” na nowy telefon koreańskiej korporacji rozpoczął się zaraz po premierze odświeżonych, zeszłorocznych flagowców i trwa do dzisiaj. Dlaczego zatem zamieszanie jest aż tak duże? Z powodu tego, że Galaxy S6 został wykastrowany z większości funkcji popularnych głównie wśród telefonów Samsunga – mówimy tu głównie o wymienialnej baterii i slocie na kartę microSD. Fani oczekują więc poprawy względem zeszłego roku.

Pełnoprawna fala przecieków rozpoczęła się miesiąc temu i trwa do dziś. Kilkanaście dni temu mogliśmy się dowiedzieć o spodziewanych wersjach nowego smartfona koreańskiej firmy – ma on się pojawić jedynie w dwóch, jako Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge. Co ciekawe, pojawiły się także pogłoski, jakoby wersja Plus nowego flagowca Samsunga miała zostać anulowana – jej miejsce ma zająć S7 Edge, który (oprócz zagiętego ekranu) ma być również większy od swojego brata.

Dzięki nowej dawce przecieków od Evana Blassa, możemy się dowiedzieć jak wyglądają rendery nowego smartfona Samsunga dla prasy. Oczywiście należy podejść do nich z dozą sceptycyzmu – informacje te nie są oficjalnie potwierdzone.

s7-s7-edge-1

Tak wygląda wrzucony na Twittera obraz w pełnej okazałości. Warto zwrócić uwagę na przycisk Home telefonu z lewej strony. Jest on wyraźnie zniekształcony, co może wskazywać na to, że praca wykonana została za pomocą programu graficznego.

gssrue0

Kolejną interesującą rzeczą na tych zdjęciach jest przycisk Home telefonu w wersji Edge – jest jasny i wyraźnie nie pasuje do reszty rendera. Dodatkowo warto spojrzeć na przedni aparat obu modeli – na prawym obrazie wydaje się znacznie większy.

iuzs7pj

Tutaj nasuwa się jednak pytanie – dlaczego ktoś miałby poświęcić tyle czasu na przygotowanie nieprawdziwych renderów nowego flagowca Samsunga, a potem zostawić tak oczywiste błędy w swoim obrazie? Warto spojrzeć zatem na jeszcze jedno zdjęcie, które również wyciekło do sieci. Ma ono przedstawiać przedni panel Galaxy S7.

galaxy-s7-leaked-2

Przyjrzymy się zatem bliżej przyciskowi Home w tym modelu, ponieważ również wygląda interesująco.

0mjjqed

Jak można zauważyć, jest on równie niesymetryczny jak ten na renderach pokazanych wyżej. Nasuwa to kilka przemyśleń:

  1. Skaner linii papilarnych ma inny kształt niż ten umieszczony w Galaxy S6 i Galaxy S6 Edge – nie jest to już typowy prostokąt z zaokrąglonymi rogami.
  2. Oba telefony wydają się być całkowicie czarne, w przeciwieństwie do zeszłorocznych flagowców, które zmieniały kolor podczas odbijania światła.
  3. Data i godzina telefonu jest ustawiona na 21 lutego, na godzinę 12:45. Biorąc pod uwagę datę nadchodzącej konferencji Mobile World Congress, która zacznie się 22 lutego, informacje na renderach wydają się mieć sens.
  4. Tapeta obu modeli wydaje się dziwnie uboga w szczegółach – w porównaniu do wszystkich poprzednich tapet w telefonach z serii Galaxy S nie wygląda zbyt ciekawie.
  5. Galaxy S7 Edge jest znacznie większy niż wersja bez zagiętego ekranu. Zgadza się to ze wszystkimi przeciekami – S7 ma mieć 5.1 calowy wyświetlacz, a S7 Edge ma posiadać 5.5 calowy wyświetlacz.

Dzisiaj w sieci pojawił się także inny przeciek wyglądu nadchodzącego flagowca. Możecie go zobaczyć poniżej.

s7-s7-edge-21

Tutaj także nasuwa się kilka ciekawych spostrzeżeń:

  1. Obraz pokazany na wyświetlaczach obu telefonów może przedstawiać cyfrę 7, w podobny sposób jak Google robi z logiem Nexusów.
  2. Galaxy S7 (po prawej) jest prawdopodobnie pokazany w kolorze czarnym. Co ciekawe, w miejscach gdzie pada światło robi się on metalicznie szary. Jego ramka także wygląda na bardziej srebrną niż czarną.
  3. Na tym renderze przedni aparat wydaje się mieć taki sam rozmiar.
  4. Na obrazie, telefon nie posiada wejścia USB typu C, co nie zgadza się z przeciekiem opublikowanym przez SamMobile. Nie musi to jednak znaczyć, że jest dokładnie tak jak na tym renderze – oba źródła mogły się pomylić.

Jak sugerują przecieki, wygląd smartfona ma być dokładnie taki sam jak Galaxy S6. Może to być zarówno plus jak i minus – jest to sprawa czysto subiektywna.

Poniżej przedstawiam kilka schematów, które pokazują jak dokładniej mógłby wyglądać Galaxy S7. Oby wyglądają bardzo wiarygodnie.

samsung-galaxy-s7-render-cad-1000x556

exclusive-galaxy-s7-leak-shai-mizrachi-840x599

Co myślicie o nowym flagowcu Samsunga? Podobają wam się modele przedstawione na renderach? Dajcie znać.

Raspberry Pi Zero to komputer, który kosztuje zaledwie 5 dolarów.

raspberry-pi-zero-840x586

Pi Zero, to najnowszy produkt brytyjskiej firmy Raspberry, która zajmuje się produkcją miniaturowych komputerów. Pomimo swojej ceny, czyli 5 dolarów nie jest on wcale gorszy od reszty produktów korporacji – wręcz przeciwnie, potrafi znieść znacznie więcej niż jego droższy o 20 dolarów starszy brat. Jest to także ich najmniejszy komputer. Raspberry Pi Zero jest mniejszy od karty kredytowej, a jego wymiary to 65 mm na 30 mm.

Myślicie, że tak tani produkt nie nadaje się do niczego? Mylicie się. Zero posiada wybudowane 512 MB pamięci RAM, chipset Broadcom BCM2835, który mieści rdzeń ARM11 o częstotliwości 1 GHz (który jest szybszy od poprzednika o 40%). Komputer posiada także slot na kartę microSD oraz port mini HDMI, który obsługuje przesyłanie obrazu w rozdzielczości 1080 pikseli w 60 klatkach na sekundę.

Poniżej zamieszczam recenzję komputera z kanału RaspberryPiGuy.

Aby wypromować swój nowy produkt, firma dodaje komputer zupełnie za darmo do miesięcznika MagPi, który w Wielkiej Brytanii kosztuje 5.99 funta. Koszt samego komputera to 3.99 funta. Jest to unikatowy sposób na promowanie swoich produktów, a także pierwszy raz w historii, kiedy to jakakolwiek firma dodaje komputer do magazynu!

Dla perspektywy, porównajcie także poniższe zdjęcia. Przedstawiają one 58 lat ewolucji komputerów.

raspberry-pi-zero-computer-then-and-now-840x1093

Jak Wam się podoba koncept miniaturowych komputerów? Planujecie się w taki zaopatrzyć?

Robin, telefon oparty na chmurze on-line, trafił na Kickstartera.

Na rynku smartfonów ciągle pojawiają się nowi producenci, ale konkurencja jest tak ogromna, że trudno przebić się przez gąszcz ofert innych korporacji. Nowy projekt firmy Nextbit wyróżnia się jednak na rynku – jest on oparty na chmurze, więc oferuje 100 GB miejsca na dane użytkowników za darmo. W czasach, kiedy sloty na kartę Micro-SD są już rzadkością, takie rozwiązanie może naprawdę pomóc w promocji telefonu.

Należy dodać, że nie jest to po prostu tania sztuczka na przyciągnięcie uwagi tłumu – usługa jest zintegrowana z systemem i dla przykładu pozwala na przechowywanie dawno nie używanych aplikacji w sieci, dzięki czemu możemy zwolnić cenne miejsce na pamięci wewnętrznej. Działa to w następujący sposób – plik .apk danej aplikacji oraz jej dane są wysyłane do prywatnej chmury, a ikonka aplikacji robi się szara. Jeżeli użytkownik zdecyduje się przywrócić taki program to telefon po prostu ściągnie jego kopię z serwera i wgra na telefon.

Przechodząc do kwestii podzespołów – Ronin posiada komponenty z wysokiej półki, ale nie najwyżej. Telefon wyposażony jest w procesor Snapdragon 808, 3 GB pamięci RAM, 32 GB pamięci wewnętrznej, 13 megapikselowy aparat tylni oraz 5 megapikselowy aparat przedni i baterię o pojemności 2670 mAh. Obraz wyświetlany jest na 5.2 calowym ekranie o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli.

Całości dopełnia kilka gadżetów, takich jak podwójne przednie głośniki, skaner linii papilarnych, moduł NFC oraz funkcję, która umożliwiaja szybkie ładowanie. Robin nie będzie posiadał blokady sim-lock, a także producent będzie zapewniał gwarancję bez względu na to, czy na telefonie znajdzie się customowy soft. To naprawdę sporo fajnych rzeczy, jak na telefon za 400 dolarów (około 1500 zł).

Pokrycie kosztów produkcji ma zapewnić akcja na Kickstarterze – za naprawdę wczesne zamówienia na smartfon wystarczy zapłacić tylko 299 dolarów! Osoby, które chcą zakupić zwyczajny telefon przez ww serwis będą mogły kupić go za 349 dolarów, a cena sklepowa wynosić będzie 399 dolarów. Telefon trafi na półki na przełomie stycznia i lutego 2016 roku.

Jak Wam się podoba ten model?

Źródło zdjęć: AndroidAuthority
Źródło informacji: AndroidAuthority

Spis zaufanych aplikacji do zarabiania na Androidzie.

W Google Play znajduje się wiele aplikacji do zarabiania pieniędzy. Pomimo tego, ich znakomita większość jest niewypłacalna, lub po prostu nieopłacalna. W tym tekście, postaram się przedstawić wam kilka najlepszych aplikacji do zarabiania na Androidzie. Oczywiście nie mówimy tu o dużych sumach – zazwyczaj wypłaty wynosić będą około 10 złotych, ale za kilka poświęconych chwil dziennie jest to opłacalny interes.


CASH PIRATE


Pomimo tego, że sama nazwa aplikacji nie kojarzy się najlepiej, to Cash Pirate jest aktualnie najlepszą aplikacją do zarabiania na Androidzie. Dlaczego? Przede wszystkim zarabia się na nim najszybciej. Dodatkowo firma ma dużą renomę wśród użytkowników – nie słyszałem o sytuacji aby nie dostarczyli zamówionej wypłaty.

1. Pobierz aplikację na swoje urządzenie przenośne klikając tutaj. Jeżeli chcesz otrzymać dodatkowy bonus w postaci 500 monet (czyli 1/5 całej wypłaty!) wystarczy, że przy rejestracji podasz następujący kod polecający: PLZBNY

2. Po rejestracji zobaczysz menu główne Cash Pirate. Jest ono podzielone na kilka kategorii, które przedstawię poniżej.

  • Tip of the Day – okienko przedstawiające podstawowe informacje na temat korzystania i zarabiania za pomocą Cash Pirate’a.
  • Earn Coins – w tym panelu wyświetlane są najbardziej opłacalne oferty, czyli tzw. Pirate Picks. Jeżeli ich zabraknie (tymczasowo, zazwyczaj pojawiają się po kilku godzinach) wyświetli się przycisk, który przekierowuje do reszty ofert.
  • Balance – panel wyświetlający aktualną ilość monet, które posiadamy (1000 monet = 1$). Jest podzielona na dwie kategorie. Dodatkowo znajduje się tu przycisk ‚Show Offers’, który pokazuje aktualne oferty do wykonania.

  • Goal – nasz aktualny cel do wykonania, można go zmienić w opcjach. Pokazuje procentowe wypełnienie postawionego sobie zadania.
  • Refferals – panel wyświetlający informacje o ilości osób zarejestrowanych z naszego kodu polecającego.

3. Aby zacząć zarabiać wystarczy wybrać daną ofertę. Jeżeli ‚Pirate Picks’ są dostępne, to polecam ich wykonywanie, gdyż są najlepiej opłacane przez sponsorów (około 0.15$ za pobranie aplikacji). Oprócz ‚Pirate Picks’ dostępne są także oferty od innych firm (Należy wystrzegać się pobierania aplikacji, które w uprawnieniach proszą o możliwość wysyłania SMSów itp.) takich jak:

  • aarki – za pobieranie wyznaczonych aplikacji otrzymujemy pieniądze. Oferty są nieźle opłacane.
  • SponsorPay – oferty opłacalne do wykonywania, cenowo porównywalne do ‚Pirate Picks’. Niestety jest ich mało.
  • TrailPay – firma oferująca najlepsze stawki (do dolara za ofertę). Niestety większość aplikacji jest niebezpieczna, a najdroższe oferty to zapisywanie się do subskrypcji premium. Jednak jeżeli ktoś posiada drugi numer do takich procedur jest to bardzo opłacalna oferta.
  • AdColony – za obejrzenie dwóch 20 sekundowych reklam otrzymamy 0.01$.

4. Jeżeli już uzbieramy odpowiednią ilość pieniędzy możemy je wypłacić. Dostępne są następujące metody wypłaty:

  • PayPal (2.5$, 5$, 10$, 25$).
  • Facebook Gift Card (5$).

DOWÓD WYPŁATY


Recenzja #1 – Samsung Galaxy S6 Edge

Samsung Galaxy S6 Edge stał się w rodzinie Galaxy czymś wyjątkowym i przełomowym. Czymś, czego Samsung nie dokonał od bardzo dawna. Telefonem prawdziwie prestiżowym,  niestety także z wadami takiego rodzaju urządzenia.

Specyfikacja techniczna Samsunga Galaxy S6 Edge:

  • Wymiary: 142.1 x 70.1 x 7 mm
  • Masa: 132 g
  • Wyświetlacz: Super AMOLED 5.1″, zakrzywiony przy dłuższych krawędziach, o rozdzielczości 1440 x 2560 pikseli, chroniony przez szkło Gorilla Glass 4
  • Procesor: Ośmio rdzeniowy Exynos 7420 (4 rdzenie Cortec A53 1.5 GHz + 4 rdzenie Cortex A57 2.1 GHz)
  • Pamięć RAM: 3 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 32 GB lub 64 GB lub 128 GB, bez możliwości rozszerzenia za pomocą karty MicroSD
  • Aparat tylni: 16 megapikseli, z funkcją optycznej stabilizacji obrazu i autofocusu, doświetlenie przy użyciu lampy LED
  • Aparat przedni: 5 MPX
  • WiFi: v802.11a/b/g/n/ac
  • Bluetooth: v4.1
  • GPS: Tak
  • LTE: Tak
  • NFC: Tak
  • Akumulator: 2600 mAh, niewymienialny
  • System operacyjny: Android 5.0 Lollipop

Wygląd


W pudełku oprócz samego urządzenia znajdziemy także słuchawki douszne, ładowarkę, kabel USB, narzędzie do otwierania slotu na kartę SIM i kompletu dokumentów. Trochę słabo jak na telefon, którego ceny wachają się od 3600 zł do prawie 4400 zł.

Pierwszą rzeczą , która rzuca się w oczy po otworzeniu opakowania jest wygląd Edge’a. Telefon nareszcie wygląda prestiżowo, jak urządzenie za 4000 zł. Zniknęły praktycznie wszystkie elementy z tworzywa sztucznego – teraz obudowa składa się z aluminium i szkła. Metalu z prawdziwego zdażenia jest tutaj niewiele – pokrywa on miejsca, gdzie nie sięga szkło. Dopiero ono zajmuje znakomitą część urządzenia, bo cały przód i znakomitą część tyłu urządzenia. Na szczęście Edge został świetnie zaprojektowany – dzięki zgrubieniom z tyłu obudowy nie musimy obawiać się porysowaniu pleców telefonu.

Masa urządzenia została dobrana idealnie – ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że trzymam urządzenie zbyt ciężkie lub zbyt lekkie. Warto dodać, że iPhone 6 Plus jest aż o 40 gramów cięższy niż jego większy konkurent.

Ekran, w przeciwieństwie do Note’a Edge został wygięty z dwóch stron, dzięki czemu zachowana została zarówno symetria jak i funkcjonalność. Krzywizna ekranu jest także mniejsza niż w poprzedniku – tutaj składa się on w jedną spójną całość.

Niestety ceną wyglądu usunięty został slot na kartę pamięci i wymienna bateria. Wielu fanom Samsunga może się to nie podobać. Warto też dodać, że identycznie jak w aktualnym iPhonie gniazdo słuchawkowe i głośniki znajduję się teraz u dołu urządzenia.

Wykonanie urządzenia można zaliczyć do udanych – wszystkie elementy telefonu zostały idealnie spasowane. Urządzenie więc mogę zaliczyć z pewnością do najwyższej półki.

Ocena wyglądu: 9/10

Pomimo świetnego wyglądu, telefon nie jest tak odporny na uderzenia jak poprzednicy, a także nie jest wodoodporny.


Aparat

Pomimo, że aparat w poprzednich modelach z serii Galaxy S także był wyjątkowy, w swoim nowym flagowcu Samsung pokazał, że jeśli chce może bez problemu przebić konkurencję.

Oczywiście w smartfonie znadziemy dwa aparaty – przedni i tylny. Pierwszy fotografuje z rodzielczością 5 megapikseli i dużo jaśniejszą przysłoną niż jego poprzednik. Umożliwia także wykonywanie zdjeć HDR. Swojego nowego flagowca Samsung wyposażył w 16 megapikselowy aparat główny, który posiada dwie ważne nowości – optyczną stabilizację obrazu i, podobie jak aparat przedni, jasny układ optyczny. Dodatkowo, podobnie jak u konkurencji, Galaxy S6 Edge zapewnia nieporuszone filmy, dłuższy czas ekspozycji zdjęć oraz nagrywanie filmów w zwolnionym tempie (240 klatek na sekundę w Full HD).

Jak informuje Komputer Świat, w przeprowadzonych testach fotografii przy różnym stopniu oświetlenia, Samsung Galaxy S6 Edge wypadł znacznie lepiej niż jego konkurent – iPhone 6. Potrafił wykonać lepsze zdjęcie zarówno przy świetle dziennym, jak i przy słabym oświetleniu. Kolory na zdjęciach były naturalne, a szczegółowość lepsza niż u przeciwnika.

Ocena aparatu: 9/10

Aparat prezentuje się naprawdę obiecująco – wykonuje świetne zdjęcia nawet przy słabym świetle. Jak widać, Samsung dołączył do czołówki.


Ekran

Ekrany Samsunga zawsze były wzorem do naśladowania przez innych producentów, głównie ze względu na świetną ostrość i tak samo dobre odwzorowanie barw. W S6 Edge również trzyma poziom.

Galaxy S6 Edge został wyposażony w wyświetlacz Super AMOLED o przekątnej 5.1 i rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Został on w całości pokryty szkłem Gorilla Glass 4. Gęstość pikseli na jego ekranie to aż 577 na cal, co według Samsunga jest najlepszym wynikiem do tej porty w smartfonach. A jak jest w praktyce?

Pomimo tego, że wyświetlacz wraz z lepszą rozdzielczością zyskał nowe życie, to podczas używania telefonu nie zauważyłem wielkiej różnicy niż przy Galaxy S5 – aby docenić możliwości nowego flagowca Samsunga przydałby się większy ekran.

Wyświetlacz Super AMOLED zawsze zapewniał świetne odwzorowanie barw i mocne kontrasty – tak samo jest w Galaxy S6 Edge. Pomimo tego, że od zawsze bolączką ekranów Samsunga była słaba jasność, to w nowym flagowcu Samsunga została ona zwiększona do 600 cd na metr kwadratowy, co zapewnia dużo większą jasność niż np. w iPhonie 6. Nareszcie czytanie na dworze przy pełnym słońcu nie jest udręką.

Ocena ekranu: 10/10

Oprócz świetnego wyglądu, ekran w S6 Edge oferuje także znakomite odwzorowanie barw i świetne kontrasty. Dodatkowo wbudowany czujnik sam dostosowuje temperaturę barw do otoczenia. Wyświetlacz naprawdę cieszy oczy.


Oprogramowanie

Galaxy S5 mógł poszczycić się wieloma przydatnymi funkcjami wbudowanymi w system, a także wodoodpornością i skanerem odcisku palcu. Czy S6 Edge udało się mu dorównać? Oczywiście.

Designerzy Samsunga naprawdę wzięli się do roboty – zamiast olbrzymiej ilości jaskrawych kolorów, otrzymaliśmy szykowny design, które idealnie komponuje się z Androidem 5.0 Lollipop. Oczywiście poprzednie funkcje systemu zostały i cały czas można ich używać.

Ale co takiego oferuje zakrzywiony ekran w Galaxy S6 Edge? Tutaj przedstawiam kilka jego funkcji:

  • People Edge (w aplikacji Kontakty) – aby dostać się do pięciu ulubionych kontaktów, wystarczy przeciągnąć palec od górnej części ekranu do wewnątrz.
  • Edge Lighting – do każdego z ulubionych kontaktów jest przypisany odpowiedni kolor. Jeżeli osoba z tej listy będzie chciała się z Wami skontaktować ekran telefonu zaświeci się na przypisany kolor.
  • Ostatnie połączenie – aby dostać się do listy ostatnich rozmów, wystarczy przeciągnąć palec po środku krawędzi ekranu.
  • Nocny zegar i powiadomienie o powiadomieniach – aby wyświetlić nocny zegarek wystarczy potrzeć przyciemnioną część ekranu. Po skonfigurowaniu powiadomienia i czas będzie wyświetlał się na bocznej krawędzi telefonu.

Dodatkowo, podobnie jak poprzednik, S6 Edge oferuje skaner odcisku palców, który może służyć do odblokowywania ekranu, ale także do płatności – użytkownik ma możliwość zapłaty za pomocą PayPala i systemu NFC (Near Field Communication).

Ocena oprogramowania: 8/10

Oprogramowanie jest bardzo rozbudowane i umożliwa dostęp do wielu miejsc przy użyciu skrótów, a zaokrąglona krawędź urządzenia ułatwia obsługę.


Akumulator

Niestety największą wadą S6 Edge może wydawać się brak wymiennego akumulatora, który znajdował się w poprzednich modelach z serii Galaxy. Trudno to jakkolwiek usprawiedliwić.

Samsung Galaxy S6 Edge został wyposażony we wbudowany akumulator o pojemności 2600 mAh. Pomimo tego, że nie jest to świetny wynik, to podczas zwyczajnego korzystania z telefonu, akumulator jest w stanie wytrzymać ponad jeden dzień bez ładowarki. Jeżeli doda się do tego granie czy bardziej intensywne użytkowanie, czas pracy urządzenia skraca się do około jednego dnia. Nie jest źle.

Dodatkową zaletą jest opcja szybkiego ładowania – jak zapewnia producent, telefon jest w stanie naładować nawet kilkadziesiąt procent baterii w ciągu 15 minut. To jest naprawdę niezły wynik, biorąc pod uwagę to, że zawsze znajdzie się czas żeby podłączyć telefon, choćby na kilka minut.

Ocena akumulatora: 7/10

Pomimo niezłego wykorzystania energii i funkcji szybkiego ładowania nic nie zastąpi wymiennej baterii, jednak myślę, że większej ilości osób nie będzie to wcale przeszkadzać.


Zalety:

  • Świetna jakość wykonania telefonu i materiały
  • Znakomita wydajność
  • Genialny, zakrzywiony ekran
  • Bardzo dobry aprat
  • Odpowiednie wyważenie urządzenia
  • Niewielka grubość telefonu
  • Odświeżona nakładka systemowa
  • Praktycznie brak blootware’u
  • Niezła wydajność akumulatora

Wady:

  • Cena
  • Brak wymiennego akumulatora i slotu na kartę pamięci
  • W niektórych egzemplarzach ramka jest zbyt ostra

Wszystkie zdjęcia zamieszone w tym artykule są własnością Kārlisa Dambrānsa. Jego profil na portalu Flickr możecie znaleźć klikając tutaj. Wszystkie zdjęcia dostępne są na licencji Creative Commons.